Co na drodze zmian było dla Ciebie takim punktem zwrotnym? Jakie zdarzenie?

Published by Ewelina on

Zmiany zawsze przychodziły mi z łatwością i było ich w moim życiu naprawdę dużo 😅
Kiedyś dokonywałam ich w momencie, w którym mi się już po prostu “przelało” i już miałam dość, nie miałam chęci do życia.
W tej chwili tych zmian dokonuję bardziej świadomie, a każda zmiana sprawia mi radość bo wiem, że to zmiana na lepsze.
Zawsze w stronę zmian patrzę nie z lękiem a zaciekawieniem – co wspaniałego mi się przydarzy 💞

Ostatnie dwa lata to czas, w którym zmian dokonuję bardzo świadomie, w oczekiwaniu co nowego mnie spotka 🍀

I bardzo często okazuje się, że nowa sytuacja, w której się znajduję jest dla mnie dobrą zmianą i wprowadza świeże spojrzenie do mojego życia.
Bardzo bronimy się przed zmianami. Natomiast prawdą jest, że jeśli czegoś nie spróbujesz, nie dowiesz się czy jest to dla Ciebie zmiana na lepsze 🫵

Punktem zwrotnym był dla mnie kryzys życiowy – wtedy przewartościowałam swoje życie o 180 stopni ✨
Wcześniej uwielbiałam czekać do piątku i narzekać to na pogodę, to na zły los, na słabe płace, na nierozumnych i głupich ludzi 🤦‍♀️
Problemy były moją codziennością i myślałam, że tak właśnie ma wyglądać “dorosłe” życie!

Moje życie odmieniło się w marcu 2020 – wtedy wszystko zaczęło się sypać lawinowo…🔥
Przez długi okres ciężko było mi nawet mówić o tych trudnych wydarzeniach.

Zostałam oszukana na 200 000 zł, co skutkowało tym, że mój wymarzony dom nie zostanie wybudowany, a firma czuła się kompletnie bezkarna. Do dziś nie oddali pieniędzy.
Dałam się wtedy wciągnąć w dużo negatywnych uczuć jak smutek, rozpacz, obwinianie wszystkich za moją sytuację.

Był to też trudny moment ze względu na “szalejącą” pandemię. Nasza wolność została mocno ograniczona i zostaliśmy zamknięci w czterech ścianach, czuliśmy się zastraszeni i byliśmy przerażeni widmem nadchodzących wydarzeń 🙀
Był to czas ogromnej próby dla nas jako dla rodziny – czy przetrwamy ze sobą 24h na dobę.

Dodatkowo nauka zdalna przerosła moją matczyną cierpliwość oraz ukazała brak zdolności pedagogicznych. Na pytania moich dzieci “jak to zrobić”, ”nie rozumiem”, „wytłumacz mi” dostawałam białej gorączki, nerwy puszczały i… następował wielki wybuch…. 🧨💥
Nagle okazało się, że muszę być wydajnym pracownikiem, muszę znaleźć czas i ogromne pokłady cierpliwości, aby być również nauczycielem, równocześnie będąc więźniem we własnym domu…

Teraz rozumiem, że ten czas był trudny, nie tylko dla mnie i męża, ale też dla moich dzieci, które musiały odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Wtedy myślałam tylko o sobie, a mnogość nowych wyzwań i trudnych wydarzeń wykończyły mnie totalnie.
Z perspektywy czasu widzę jak ogromnym wyzwaniem była cała ta sytuacja, aby pogodzić pracę zawodową z byciem matką i przy tym nie zwariować 🤯

Zapewne ktoś kto nie przerobił “nauki zdalnej” przez długi czas powie: “nic wielkiego”, ale ja z perspektywy czasu powiem, że było to ogromnym wyzwaniem 💚

Równocześnie branża, w której pracowałam stanęła totalnie. Świat w branży fotowoltaicznej się zatrzymał – tym samym dopływ pieniędzy za wykonaną usługę. Rozpoczęły się paniczne poszukiwania jakiegokolwiek zajęcia. Nasze miesięczne zobowiązania przekraczały wówczas uzyskiwany dochód i zaczęły się kolejne problemy 💰

Popsuła się moja relacja z mężem, bo wtedy zaczęliśmy się tak naprawdę poznawać, będąc ze sobą zamknięci siłą 24 godziny na dobę.

Zaczęliśmy w sobie zauważać mnóstwo wad przytłoczeni codziennością. Obwinialiśmy się nawzajem za oszustwo związane z domem, zrzucaliśmy na siebie obowiązki zarówno te domowe jaki i przy dzieciach. Myślę że każdy wie o czym piszę… 😮‍💨
Doszliśmy do etapu traktowania się jak wrogowie i mimo, że każdy z nas miał dobrą intencję straciliśmy umiejętność rozmowy ze sobą.

I to był już etap, w którym czułam, że mam depresję, że moje życie się wali, a ja czuję się kompletnie zagubiona i nie wiem jak stworzyć pełną miłości rodzinę, której zawsze pragnęłam.

Aż powiedziałam DOŚĆ. Poszłam do mojej psychoterapeutki, niezwykle mądrej i życzliwej osoby.
Pomogła mi przepracować moje problemy i zaczęłam czuć, że zyskuję życie na nowo.
Następnie weszłam głębiej w rozwój osobisty, gdyż zorientowałam się, że to ja kreuję moje życie myślami i to ode mnie zależy jak postrzegam świat.
Może on być wypełniony milionem barw, a może być czarno biały – wiedziałam, że to ja wybieram 💖

Zrozumiałam też, że wszystko zaczyna się od poczucia własnej wartości, od tego jak postrzegasz siebie, od tego, co myślisz patrząc na swoje odbicie w lustrze – czy widzisz przegranego czy zwycięzcę ❣️

Zaczęłam, codziennie rano medytować. Daje mi to ogromny spokój umysłu, a moment ciszy jest teraz najwspanialszą muzyką dla moich uszu. Nie potrzebuje jej już zagłuszać radiem czy telewizją 📺

Teraz każdy dzień jest niezwykły, jest cudem, tak go postrzegam, a małe rzeczy potrafią sprawić mi mnóstwo radości ❤️‍🔥
Aby odkryć piękno życia nie czekaj na kryzys tak jak ja, zacznij żyć już dziś ❣️

Natomiast dziś wiem na pewno, gdyby nie ten kryzys, nigdy bym nie była w tym miejscu w którym jestem dzisiaj 💞
Z pewnością nie dokonałabym tylu zmian, nie żyłabym świadomie tu i teraz celebrując każdy dzień.
Nie odbudowała bym cudownego partnerstwa z mężem i mocnej więzi z dziećmi.
Nie otworzyłabym 4 firm.
I co najważniejsze nie wstawałabym codziennie z wdzięcznością i uśmiechem na nowy dzień 💜💜💜

Categories: Luźne myśli

0 Comments

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *